Dzisiejsza sesja, ze względu na swą specyfikę pozbawiona jest też wartości prognostycznej. Dużej wagi nie należy również przywiązywać do wczorajszych, długich białych świec na wykresach dziennych WIG i WIG20. Wnioski formułowane bowiem na ich podstawie są obarczone podobnym ryzykiem, jak te po sesji dzisiejszej. Dlatego, jakkolwiek czwartkowe świece nieco poprawiają sytuację popytu, to nie można ich traktować jako początek nowej fali wzrostów. Póki co mogą one jedynie zapowiadać korekcyjne odbicie. Jego celem są najbliższe luki bessy na obu wykresach, czyli poziom 43782,32-45029,57 pkt. na wykresie indeksu WIG i 2765,56-2812,83 pkt. na wykresie WIG20.
Układ sił na GPW, z punktu widzenia analizy technicznej, zmieni się z chwilą zamknięcia przez oba wymienione indeksy, luk bessy z poprzedniego poniedziałku, a więc z chwilą wybicia WIG ponad 45819,40 pkt., a WIG20 ponad 2864,57 pkt.
Kluczem do odpowiedzi na pytanie o najbliższą przyszłość polskiego rynku akcji, jest to w która stronę podąży Wall Street. Indeks S&P500, kończąc czwartkową sesję wzrostem o 0,4 proc. do 1342,83 pkt., wybronił się przed przełamaniem grupy wsparć w okolicy 1330 pkt. Barierę popytową tworzy tam 61,8 proc. zniesienie impulsu wzrostowego w okresie 17 marca a 19 maja br. (1327 pkt.), dołek na wykresie dziennym z 14 kwietnia br. (1328,31 pkt.) oraz lokalny dołek z 11 czerwca br. (1335,49 pkt.).
Zdecydowana obrona wymienionych wsparć, może być źródłem zdecydowanej zwyżki indeksu S&P500, a ich przełamanie przyniesie spadek do marcowych minimów. Dla GPW może to oznaczać wyraźną poprawę koniunktury lub spadek WIG20 do 2500 pkt., a WIG do 40000 pkt. w wakacje.