Ostatecznie wtorkową sesję zakończył na poziomie 2716 pkt. tj. o ok. 0,7% wyżej od poniedziałkowego zamknięcia. Większość pozostałych indeksów odnotowała niewielkie wzrosty.
Dzisiejszą sesję WIG20 rozpoczął luką spadkową na poziomie 2691 pkt. W pierwszej godzinie notowań spadek ten został w połowie odrobiony. W dalszej części sesji indeks największych spółek będzie prawdopodobnie konsolidował się w pobliżu poziomu 2700 pkt. Ewentualne wybicie dołem z tej konsolidacji, mogą przynieść niższe od oczekiwań dane z polski na temat produkcji przemysłowej. Zostaną one przedstawione o godz. 14.00.
Do słabego początku dzisiejszych notowań na rodzimym parkiecie przyczyniły się wczorajsze spadki na amerykańskich giełdach. Indeks Dow Jones stracił wczoraj ok. 0,9%, natomiast Nasdaq ok. 0,7%. W obliczu danych makroekonomicznych jakie napłynęły wczoraj ze Stanów Zjednoczonych skala tych spadków jest zaskakująco mała. Produkcja przemysłowa w maju w USA odnotowała kolejny spadek. Równocześnie wyższy od oczekiwań i wskazań z kwietnia poziom osiągnęła w minionym miesiącu inflacja producentów (PPI). Dane te w trudnej sytuacji stawiają amerykański Fed. Z jednej strony rosnąca inflacja zmusza do podwyżek stóp procentowych, z drugiej ciągła słabość gospodarki USA na takie interwencje nie pozwala.
Podczas wczorajszej sesji wstępne wyniki za drugi kwartał podał amerykański bank inwestycyjny Goldman Sachs. Wyniki ten pozytywnie zaskoczyły inwestorów. Mimo tych danych akcje spółek sektora finansowego odnotowały spadek. Przyczynił się do niego raport Goldman Sachs na temat prognozowanej przyszłej sytuacji na amerykańskim rynku finansowym. Zgodnie z nim banki w USA będą zmuszone pozyskać w ciągu najbliższego roku jeszcze 65 mld USD nowego kapitału, by pokryć straty wywołane między innymi kryzysem na rynku kredytów hipotecznych.