Wzrosła ona o 1 proc., a sprzedaż bez samochodów była wyższa o 1,2 proc. To odczyty dwukrotnie wyższe od rynkowych prognoz. Początkowo do kupna akcji mogła również zachęcać taniejąca ropa.

Te początkowe wzrosty to jednak wszystko na co było stać byki. Później było bowiem już gorzej. Ostatecznie S&P500 zyskał 0,3 proc., a technologiczny Nasdaq 0,4 proc. Jednym z powodów pogorszenia nastrojów był zwrot na rynku ropy, która ostatecznie zakończyła notowania na poziomie 136,75 dol., podczas gdy w czasie dnia spadła już do 131,56 dol.

Wczorajsza poprawa nastrojów na Wall Street nosi znamiona zwykłego odbicia. Wskazuje na to nie tylko słabe zachowanie rynku, gdzie wyższe poziomy są wykorzystywane do sprzedaży. Świadczy o tym również sytuacja techniczna na wykresach głównych indeksów, premiująca stronę podażową, a więc sugerująca dalsze spadki indeksów.

Na korekcyjny charakter wczorajszego wzrostu wskazują również jego dość wątłe podstawy. Sprzedaż owszem wyraźnie wzrosła, ale można przypuszczać, że istotny wpływ miały kupony podatkowe. Natomiast równocześnie publikowane tygodniowe dane z rynku pracy (wzrost o 25 tys. do 384 tys.) potwierdzają nienajlepszą sytuację na tym rynku. Jeżeli dodać do tego jeszcze, wskazujący na zagrożenie inflacyjne, wzrost cen w imporcie o 17,8 proc. r/r, to sytuacja amerykańskiego rynku akcji nie rysuje się w różowych barwach. Dlatego też powrót S&P500 i Nasdaq Composite do tegorocznych dołków (odpowiednio 1273,37 pkt. i 2169,34 pkt.), a w przypadku słabiej spisującego się w ostatnich tygodniach DJIA nawet jego przełamanie (11740,15 pkt.), jest obecnie scenariuszem bazowym.

Istotnym czynnikiem mogącym mieć wpływ na kształtowanie się sytuacji na Wall Street w najbliższych tygodniach będą publikowane dziś dane o majowej inflacji CPI w Stanach Zjednoczonych. Szacuje się, że wzrośnie ona o 0,5 proc. m/m i 3,9 proc. r/r, natomiast inflacja bazowa CPI będzie odpowiednio wyższa o 0,2 i 2,3 proc. Odczyt powyżej prognoz, czego nie można wykluczać, ma szanse jeszcze zwiększyć oczekiwania na podwyżki stóp procentowych przez Fed, jednocześnie stając się impulsem do sprzedaży akcji.