Takie zachowanie potwierdza, że trend boczny w dalszym ciągu jest scenariuszem bazowym dla GPW i póki co nie ma sygnałów mogących wskazywać na jego rychłe zakończenie. Gdyby jednak już takowe zakończenia oczekiwać, to ze względu na obserwowaną w kwietniu i maju słabość polskiego rynku na tle światowych giełd, raczej trzeba się liczyć z wybiciem dołem, niż górą.

W czwartek warszawska giełda powinna podążać ścieżką wyznaczoną przez europejskie parkiety. Wpływ na te zaś mogą mieć posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego i Banku Anglii. Oba banki nie zaskoczą, utrzymując główne stopy procentowe odpowiednio na poziomie 4 proc. i 5 proc. Takie decyzje są już w cenach. Dla rynków akcji istotne natomiast może być to, czy banki jednocześnie zasugerują jak w przyszłości będzie kształtowała się ich polityka monetarna. Dotyczy to przede wszystkim ECB. Być może zareaguje on na wstępne dane o majowej inflacji w strefie euro, które ponownie wskazują na zwiększoną dynamikę wzrostu cen.

Oprócz banków centralnych, wpływ na kształtowanie się sytuacji na giełdach, mogą mieć tygodniowe dane o nowych bezrobotnych w USA. Raport ten będzie bowiem analizowany pod kątem piątkowych miesięcznych danych z tego rynku.