Chociaż w raczej ograniczonym stopniu. Rynek wciąż jest bardzo słaby i bez mocnego wsparcia ze strony inwestorów zagranicznych, którzy w tej chwili są jedyną nadzieją na zdecydowany ruch do góry, nie ma co liczyć na bardzo silne wzrosty. Tym samym dalej, trwający już 4 miesiące trend boczny, który na wykresie WIG20 zamyka się przedziałem 2741,73-3126,80 pkt., pozostaje scenariuszem bazowym.

Ewentualne wybicie indeksu WIG20 dołem z tego trendu, ze względu na długość jego trwania, może mieć dynamiczny charakter, sprowadzając indeks dużych spółek nawet do 2500 pkt. Podobnie dynamiczne będzie wybicie górą. W tym optymistycznym scenariusz, WIG20 mógłby sięgnąć 3500 pkt.

Losy wtorkowej sesji na GPW będą w dużej mierze uzależnione od licznie dziś publikowanych danych makroekonomicznych z Europy i USA. Przed południem inwestorzy dowiedzą się jak kształtowała się maju koniunktura w europejskim sektorze usług oraz jaka była kwietniowa dynamika sprzedaży detalicznej. Po południu natomiast zostanie opublikowany raport ADP, rewizja kwartalnych danych o jednostkowych kosztach pracy oraz wydajności, jak również indeks ISM-usługi.

Istotnym czynnikiem wpływającym na przebieg sesji w Warszawie, ale również i Europie Zachodniej, może być sytuacja na rynku ropy. Wczorajszy spadek cen, który wpisuje się w trwającą od prawie 2 tygodni spadkową korektę, zmniejsza napięcia inflacyjne, tym samym stanowiąc impuls do kupna akcji. Jeżeli spadki będą kontynuowane, to będzie to dodatkowy impuls popytowy.