W końcówce sesji indeks największych spółek odrobił część strat, lecz wszystkim tym ruchom nie towarzyszył wzmożony obrót i trudno przykładać do nich dużą wagę.
Niskie obroty częściowo można tłumaczyć czwartkowym brakiem sesji na GPW i prawdopodobnie do końca tygodnia aktywność inwestorów pozostanie zmniejszona. Taka sytuacja jest niekorzystna dla małych i średnich spółek i w obecnym stanie szerokiego rynku spadek kapitału chętnego do kupna akcji oznacza często spore przeceny. Wczoraj aż 50 spółek poprawiło swoje minima w trwającej od roku fali spadkowej i nadal należy uważać, że segment małych spółek pozostanie słaby.
W przypadku największych walorów warto skomentować zachowanie Polnordu. Akcje deweloperskiej spółki spadły o 7% mimo braku nowych informacji ze spółki poza znaną już od piątku informacją dotyczącą fiaska rozmów o fuzji z Pol-Aquą. Zadziałały tu czynniki psychologiczne i sygnały sprzedaży wynikające z analizy technicznej (ustanowienie nowego minimum fali spadkowej w piątek). Końca tej fali spadkowej na razie nie widać.
Na kolejnych sesjach tego tygodnia należałoby się spodziewać ponownie mniejszych obrotów na GPW i spadków na szerokim rynku. WIG20 powinien zachowywać się lepiej niż indeksy sWIG80 i mWIG40 i nie wykluczam możliwości wystąpienia nagłego skoku w górę blue chipów, choć poniedziałkowe notowania nie napawają optymizmem również w tym sektorze.