Na przestrzeni ostatnich trzech dni ropa podrożała o ponad 9 proc. Ceny windują w górę obawy o możliwe zakłócenia dostaw tego surowca z Nigerii, wzrost napięcia na linii Iran-USA oraz oczekiwania, że powszechnie prognozowane odbicie gospodarcze w Stanach Zjednoczonych w II połowie 2008 roku, w sposób istotny odbije się na wzroście popytu na ropę.

Nie można jednak wykluczać, że dynamiczny wzrost cen ma bardziej techniczne, niż fundamentalne podłoże i wynika z pokrywania krótkich pozycji. Zwrot na rynku EUR/USD, jaki miał miejsce w ostatnich dniach kwietnia, nosi znamiona zmiany średnioterminowego trendu na spadkowy. Silna odwrotna korelacja dolara z ropą, mogła dla wielu inwestorów stać się wiarygodnym sygnałem zmiany trendu również na tym drugim rynku, a więc do otwierania krótkich pozycji. Zwłaszcza, że na wykresie ropy pojawiły się pierwsze sygnały sprzedaży.

Taka zmiana jednak nie nastąpiła. Spadek cen w okresie 25 kwietnia-1 maja br. z ówczesnego rekordu wszech czasów ropy Brent na 117,51 do czwartkowego minimum na poziomie 108,37 dol., okazał się tylko ruchem korekcyjnym. Stąd też powrót wzrostów, prowadził do zdecydowanego zamykania krótkich pozycji, zwiększając tym samym dynamikę zwyżki.

Obecnie nie sposób określić na jakim poziomie może zatrzymać się trwający impuls wzrostowy. Przykłady z innych rynków, chociażby pszenicy, które po miesiącach hossy, przeżywały podobnie gwałtowne wahania może wskazywać, że przesilenie na rynku ropy jest coraz bliżej.

O godzinie 17:00 za baryłkę ropy Brent trzeba zapłacić 120,09 dol.