Te kłopoty w sektorze popularnych MiSiów (małych i średnich spółek) zakumulowały się na wczorajszej sesji w bardzo bolesny sposób. Na wielu walorach mieliśmy wyraźne oznaki paniki.

Na rynku kłopot nie polega na tym, że atakuje zmasowana podaż, ale po prostu inwestorami rządzi strach i nie ma kupców na spadające akcje. Dodatkowo ustanawianie przez część spółek nowych minimów w trwającej od roku fali spadkowej powiększa liczbę inwestorów, którzy chcą się pozbyć taniejących walorów. W ten sposób spirala się nakręca i przy relatywnie niskim wolumenie widzimy dramatyczne w skali spadki. We wtorek one najbardziej dotknęły m.in. Petrolinvest, który stracił na wartości 18%. Na innych spółkach spadki nie były aż tak duże, lecz bardzo często przekraczały 5%. Na tym tle ostateczna zniżka indeksu SWIG80, czyli 3% w dół, wydaje się być mało reprezentatywna.

Oczywiście można sobie zadać pytanie gdzie w tym momencie znajduje się popyt na szerokim rynku? Odpowiedź jest taka, że prawdopodobnie najpoważniejsi gracze, czyli TFI boją się kolejnych umorzeń jednostek zamiast interesować się kupnem akcji. Najsolidniejszymi inwestorami są w tym momencie fundusze emerytalne, te jednak skupiają się głównie na spółkach z indeksu WIG20, które generalnie zachowują się spokojnie i choć indeks największych spółek zachowuje się gorzej niż jego zagraniczne odpowiedniki, to jednak nie jest to bardzo mocna dysproporcja.

W związku z tym, że wtorkowa sesja na szerokim rynku nie była wypadkiem przy pracy, a jedynie konsekwencją wcześniej widocznej słabości, należy spodziewać się, że w środę ponownie inwestorzy mogą zachowywać się panicznie w sektorze małych i średnich spółek. Dla indeksu WIG20 głównym poziomem wsparcia są okolice 2850 punktów, jego przełamanie oznaczałoby spadek o kolejne 100 punktów. Utrzymanie się powyżej tej bariery daje nadzieje na polepszenie nastrojów wśród blue chipów.