Na spadki największy wpływ miały słabe wyniki kwartale Bank of America. Ten drugi co do wielkości amerykański bank poinformował, że zysk netto w pierwszym kwartale spadł o 77 proc. Niepewnym giełdowym parkietom to wystarczyło, aby pogłębić początkowo niewielkie spadki. Po wzrostach w ubiegłym tygodniu wczorajsza sesja jest pozytywnym sygnałem dla kontrarian, a na pewno zwiastuje kolejne wzrosty. U nas również ujemna baza na kontraktach wskazywała na utrzymujący się pesymizm na rynku. WIG20 zakończył sesję spadkiem o 1,05 proc i spadł poniżej 2 950pkt.
Na wykresie dziennym wczoraj nie udało się przebić 45-okresowej średniej, ale dziś przy sprzyjających wiatrach podejście drugie może okazać się udane. Wyniki przed sesją w Stanach poda między innymi AT&T, Lockheed Martin, McDonald's, a po sesji Yahoo. Wczoraj Nasdaq był jedynym z głównym indeksów w USA, który zanotował wzrosty. DJIA oraz S&P500 zdołały pod koniec sesji odrobić część strat i zakończyły dzień na niewielkich minusach. Spółkom technologicznym tym razem pomogło podniesienie prognozy zysku dla Apple przez Citigroup. Dużo gorzej sytuacja wyglądała w Azji, ale tylko pozornie. Spadek indeksu Nikkei o 1,09 proc to bardziej realizacja zysków po ostatnich wzrostach niż zmiana krótkoterminowego nastawienia.
Ogromna zmienność na chińskiej giełdzie wynika po części ze zmian regulacji, które ograniczają sprzedaż dużych pakietów akcji. Dziś momentami indeks w Shanghaju spadał o 4 proc, a aktualnie rośnie prawie 1 proc. Po raz pierwszy od trzynastu miesięcy Shanghaj Stock Index znajdował się poniżej bariery 3000 pkt. Kolejne rekordy ropy naftowej pomogły koncernom paliwowym, ale było to za mało, aby podnieść cały rynek. Dziś na razie obserwujemy lekkie wzrosty, które w ciągu dnia mogą powiększać swoje rozmiary. Z danych makroekonomicznych poznamy tylko dane z Polski. Najważniejsza tu będzie dynamika sprzedaży detalicznej. Jeżeli wyniki spółek nie przyniosą rozczarowania to niewykluczone, że czeka nas wzrostowa sesja.