W poniedziałek warszawski parkiet nie zachwycił siłą. Mocne wzrosty indeksów na początku notowań z upływem czasu były coraz mniejsze. To pokazuje, że na rynku panuje duża niepewność, a inwestorzy wciąż nie wiedzą jak traktować ostatnią przecenę i póki co wyższe kursy wykorzystują do zamykania pozycji.

Wczorajsza sesja na Wall Street powinna dziś wnieść nieco optymizmu na GPW, zapewniając niewielkie wzrosty indeksów. Na takie oczekiwania wskazują pierwsze notowania wrześniowych kontraktów terminowych na indeks WIG20, które rozpoczęły dzień od nieznacznego wzrostu.

Aktualna poprawa koniunktury na GPW, ale również na głównych światowych parkietach, jest tylko ruchem korekcyjnym. W optymistycznym scenariuszu może on trwać nawet do 2-3 tygodni. W pesymistycznym skończy się w drugiej części obecnego tygodnia. Tu trzeba od razu wykluczyć możliwość powtórki z przełomu maja i czerwca 2006 roku, kiedy to miesiąc po osiągnięciu średnioterminowego dołka, warszawski parkiet odrobił straty i ruszył dalej do góry. To wymagałoby bowiem założenia, że kryzys na rynku kredytów hipotecznych w USA został zażegnany. Na tę chwilę wydaje się to zbyt śmiałą tezą.

Analiza techniczna wskazuje, że w perspektywie kolejnych tygodni indeks dużych spółek może spaść do poziomu 3000 pkt. Scenariusz ten zostanie zanegowany z chwilą powrotu indeksu WIG20 ponad 3665 pkt., czyli ponad 61,8 proc. zniesienie ostatniej fali wyprzedaży.