W poniedziałek wzrosły akcje 142 spółek, 165 spadły, a 36 pozostały bez zmian. Największe obroty zanotowano na akcjach KGHM (106,40 zł; +2,9 proc.), PKN Orlen (42,29 zł; +0,62 proc.) i Pekao (208,40 zł; +2,41 proc.).

Poniedziałkowa sesja nie należała do najciekawszych. Zamknięcie głównych indeksów na plusach jednak wpisuje się w ogólną poprawę klimatu inwestycyjnego na warszawskiej giełdzie.

W ostatnim czasie najbardziej wymownym sygnałem generalnej zmiany nastrojów inwestorów był brak silnej wyprzedaży akcji po publikacji marcowych danych z amerykańskiego rynku pracy w ostatni piątek. Ten brak reakcji, na fatalne w swej wymowie, bo potwierdzające recesyjny scenariusz dla amerykańskiej gospodarki dane, to kolejny już sygnał gotowości rynku akcji do wzrostów. Co ważne, sygnał płynący nie tylko z Warszawy, ale m.in. również z Nowego Jorku, Frankfurtu, Londynu czy Tokio. Sprawą drugorzędną jest natomiast to, czy podstawę ewentualnej zwyżki będą stanowiły nadzieje na przyszłą poprawę sytuacji gospodarczej w USA, czy może repatriacja kapitałów z rynków towarowych na rynki akcji.

Pomimo widocznej na GPW nieufności wobec realizacji wzrostowego scenariusza, co znajduje chociażby odbicie w trwającym w marcu procesie umorzeń jednostek w funduszach inwestycyjnych (wg wyliczeń Analizy Online w marcu klienci wycofali 1,87 mld zł z funduszy, po tym jak w lutym było to 1 mld zł, a w styczniu 11 mld zł), wzrosty przede wszystkim powinny dotyczyć właśnie warszawskiej giełdy. W sposób istotny wspiera ją bowiem wciąż bardzo szybko rozwijająca się gospodarka. Fakt ten może głównie kusić inwestorów zagranicznych. Nie wykluczone, że bardzo mocno zyskujący od ponad tygodnia złoty, może być pierwszym sygnałem płynącego na GPW kapitału zagranicznego.

W pierwszej kolejności głównymi beneficjentami dalszych wzrostów będą największe i najbardziej płynne spółki. Ten proces już jest widoczny. Dopiero w drugiej kolejności powinien zdecydowanie ruszyć do góry segment małych i średnich spółek. Na końcu ruszy natomiast rynek New Connect.

Pomimo, że ewentualna dalsza poprawa koniunktury na GPW, może w optymistycznym scenariuszu potrwać nawet do wakacji, będzie jednak tylko korektą spadków z przełomu roku. Na prawdziwą hossę inwestorzy będą musieli jeszcze długo czekać.