Prognozy są dość pesymistyczne, więc teoretycznie nieco większe są szanse na lepsze, niż na gorsze dane.

Warszawska giełda, która powinna rozpocząć swe piątkowe notowania na poziomach zbliżonych do zamknięcia dzień wcześniej, prawdopodobnie ugrzęźnie w marazmie do publikowanych o 14:30 danych ze Stanów Zjednoczonych. Później już wszystko będzie zależało od tego jakie będą odczyty. Przy czym, ostatnia poprawa nastrojów na światowych rynkach akcji sprawia, że wyraźnie lepsze dane mogą w najbliższych dniach być źródłem sporych wzrostów na światowych rynkach akcji. Natomiast gorsze dane raczej nie sprowokują nowej fali wyprzedaży na giełdach. Będą jedynie źródłem krótkiej korekty.

Sytuacja techniczna na wykresach indeksów WIG i WIG20, pomimo ich spadków w środę i czwartek, w dalszym ciągu pozostaje korzystna dla popytu. Wygenerowane w ostatnich dwóch tygodniach sygnały kupna, jak np. przełamanie 5-miesięcznej linii trendu spadkowego, dalej są aktualne. Tym samym wciąż wzrosty w perspektywie najbliższych tygodni stanowią scenariusz bazowy dla GPW.