Zwyżka na otwarciu dzisiejszych notowań w Warszawie mogłaby być bardzo duża (nawet ponad 2 proc w przypadku indeksu WIG20), gdyby nie słabe zachowanie giełd azjatyckich. To będzie hamowało popyt. Przynajmniej na początku notowań.

Losy piątkowej sesji rozstrzygną się prawdopodobnie o godzinie 13:30. Podobnie jak w wielu przypadkach, jest to związane z publikacją danych makroekonomicznych z USA. Dziś inwestorzy dowiedzą się jak w lutym kształtowała się inflacja CPI. Rynek szacuje, że wzrosła ona 4,2 proc. w relacji rocznej, natomiast inflacja bazowa CPI była wyższa o 2,4 proc. Im wyższa będzie dynamika cen, tym gorzej dla rynków akcji. I odwrotnie.

Pomimo wczorajszej, sięgającej 3,2 proc. przeceny indeksu WIG20, sytuacja techniczna w dalszym ciągu lekko preferuje stronę popytową. Obrona styczniowego dołka w połączeniu z wtorkowym zamknięciem luki bessy z poprzedniego poniedziałku (2887,37-2927,90 pkt.), wciąż pozwalają oczekiwać przynajmniej na ruch w bok. Wczorajszy gwałtowny spadek obrotów, który towarzyszył wyprzedaży, takie oczekiwania dodatkowo potwierdza.

Sytuacja techniczna na wykresie indeksu WIG20 pogorszy się dopiero wraz ze spadkiem poniżej 2798,62 pkt., gdzie wsparcie tworzy dołek z 21 stycznia br. Wówczas celem podaży będą styczniowe minima.