Optymistyczny początek nie musi oznaczać automatycznej kontynuacji poniedziałkowo-wtorkowych silnych wzrostów. Będzie to realne tylko wówczas, gdy zdecydowanie będą zyskiwać główne europejskie parkiety. W innym przypadku raczej należałoby zakładać stabilizację notowań na plusach.
Wczorajsza zwyżka indeksu WIG20 o 2,65 proc. i zamknięcie na poziomie 2949,42 pkt., potwierdza trwający od piątku proces przejmowania inicjatywy przez stronę popytową. Rozpoczął się on na poziomie styczniowego dołka. Wczoraj zaś został wzmocniony zamknięciem luki bessy z poprzedniego poniedziałku (2887,37-2927,90 pkt.). Tym samym wczoraj został wygenerowany sygnał kupna.
Konsekwencją sygnału kupna będzie wzrost do maksimum z lutego br. (3158,58 pkt.). Wizja budowanej obecnie na wykresie indeksu WIG20, zapowiadającej odwrócenie trendu, formacji podwójnego dna i związana z nią perspektywa wzrostu do 3450 pkt. w przyszłości, może być dla inwestorów na tyle realna, że maksima z poprzedniego miesiąca mogą być testowane dość szybko.
Analizując sytuację na wykresach, mając świadomość dobrych fundamentów polskiej gospodarki, ale przede wszystkim widząc determinację amerykańskiego Fed-u do ratowania rynków finansowych, trudno nie odnieść wrażenia, że ryzyko spadków znacznie zostało zminimalizowane, co otwiera drogę do dłuższej, bo liczonej przynajmniej w tygodniach, poprawy koniunktury. Warunkiem koniecznym takiej poprawy jest jednak brak spadków na Wall Street. To zaś mogą zapewnić tylko lepsze dane makroekonomiczne z USA.