Wzrost indeksu WIG o 1,32 proc., a WIG20 o 1,78 proc., na tle spadku niemieckiego DAX-a o 1 proc., czy francuskiego CAC40 o 1,1 proc., robi dobre wrażenie. Jednocześnie każe się zastanowić czy w najbliższych dniach polski rynek akcji nie będzie znajdował się w przeciwfazie do ewentualnych spadków na Wall Street, czekając na ich zakończenie i wzrostowe odbicie? Takie, wyprzedzające zachowanie GPW, to dość częsty obrazek obserwowany w historii.

Wczorajsze spadki na Wall Street nie muszą dziś wywołać większego zaniepokojenia wśród posiadaczy akcji, nie tylko z uwagi na poniedziałkowe dobre zachowanie polskiej giełdy, ale również ze względu na dość spokojne przyjęcie tych spadków przez inwestorów w Azji, gdzie panowały dość mieszane nastroje.

Dlatego też GPW może rozpocząć dzień w okolicach poniedziałkowego zamknięcia i jeżeli tylko na giełdach europejskich nie będzie zdecydowanej wyprzedaży akcji, to ma szanse na plusach dzień również zakończyć. Gdyby w Europie przeważał popyt, to wzrosty w Warszawie mogłyby nawet przekroczyć 1 proc.

Wczorajsza zwyżka indeksu WIG20, nieco poprawia sytuację techniczną. Jeżeli ta poprawa zostanie dziś potwierdzona kolejnym wzrostem indeksów, to nie można wykluczać, że w najbliższym czasie styczniowy dołek nie będzie testowany. Nie będzie to jeszcze równoznaczne z sygnałem kupna. Takim sygnałem będzie dopiero zamknięcie luki bessy z poprzedniego poniedziałku (2887,37-2927,90 pkt.).