To czy oczekiwana dziś korekta będzie silna, śladowa, czy może po początkowych spadkach, rodzime indeksy jednak zakończą dzień wzrostami, rozstrzygną impulsy płynące z USA. O godzinie 14:30 zostaną opublikowane styczniowe dane o sprzedaży detalicznej. Rynek szacuje, że nie zmieni się ona w relacji miesięcznej, po tym jak w grudniu spadła o 0,4 proc.

W klasycznej interpretacji, lepsze od prognoz dane będą stanowić impuls do wzrostu. Gorsze do spadku. Jednak istotne będzie nie tylko to, czy światowe rynki spadną, czy też wzrosną w reakcji na dane, ale również i siła tej reakcji. Pokaże ona w jakim miejscu są giełdy. Czy możliwa jest kontynuacja wzrostowej korekty? Czy przeciwnie, na rynki wróci strach?

Te pytania są istotne również dla rodzimych graczy. Gdyby kierować się analizą sytuacji technicznej na wykresach WIG i WIG20, to powinni oni być spokojni o odpowiedź. Przynajmniej w perspektywie najbliższych tygodni. Wczorajsza silna zwyżka obu indeksów sprawiła, że wybiły się one górą z kanałów spadkowych zbudowanych w oparciu o dołki z listopada i stycznia oraz szczyt z grudnia, w jakich pozostawały od 4 miesięcy. To zapowiada wzrosty WIG i WIG20 sięgające 5-7 proc.