Dobre otwarcie w Stanach było pretekstem do ataku popytu pod koniec sesji i pozwoliło zakończyć dzień wzrostami. Chęci do kupowania są, ale one nie wystarczą aby kontynuować korektę spadków. Temat spowolnienia gospodarczego i kryzysu na rynkach finansowych nie odchodzi na bok i dopóki problem ten istnieje nie ma co myśleć o powrocie do wzrostów. Indeksy w USA ostatecznie zakończyły sesję niewielkimi spadkami za wyjątkiem Nasdaq, gdzie wzrosty wywołała zapowiedź przez spółkę Amazon buy-backu o wartości 1 mld dolarów. Spółki technologiczne poprawiły obraz sytuacji, ale nie na tyle, żeby pierwsza sesja w Hongkongu i Singapurze po przerwie noworocznej pokazała wzrosty.
Zamknięcie indeksu Hang Seng na poziomie -3,64 proc obrazuje nastroje panujące na parkietach azjatyckich. Wciąż nie pracują rynki w Chinach i na Tajwanie, dziś świętuje dodatkowo Japonia.
Oświadczenie klubu G7 wskazuje na zagrożenia dla gospodarki, ale jednocześnie stwierdza, że Stanom Zjednoczonym uda się uniknąć recesji w tym roku. Komunikat odebrany został pozytywnie, ale trudno było oczekiwać oświadczenia o bardzo negatywnym wydźwięku.
Dzisiejszą sesję rozpoczniemy prawdopodobnie od spadków w reakcji na zachowanie giełd światowych. Po obserwacji zachowania popytu podczas ostatnich sesji nie można jednak oczekiwać, żeby zasięg tych spadków był znaczny. Wciąż obserwujemy korektę spadków i niezdecydowanie, czy kontynuować tę korektę. Dziś nie poznamy ważniejszych danych makroekonomicznych, co zmniejsza prawdopodobieństwo kolejnych złych danych i pogorszenia nastrojów na rynkach. Po słabszym otwarciu popyt może dziś ponownie zaatakować.