Dobre dane z Europy w połączeniu z azjatyckimi wzrostami od razu dały paliwo do wzrostów na europejskich parkietach. Francuski indeks CAC40 zanotował dziś siedmioletni szczyt i znalazł się w okolicy równego poziomu 5200 pkt. Jeszcze lepiej wygląda zbiorczy indeks Euro Stoxx 600, który właśnie osiągnął swoje historyczne maksima pokonując swoje szczyty z okresu bańki internetowej i nieruchomościowej. Warto wspomnieć również o tym, że w tym tygodniu rząd Hiszpanii pierwszy raz w historii sprzedał papiery skarbowe z ujemną rentownością (6-miesięczne bony skarbowe), a rząd Szwajcarii uzyskał ujemne oprocentowanie na 10-cio letnich papierach stając się pierwszym krajem, którego dziesięcioletnie papiery skarbowe osiągnęły ujemną rentowność. Dodać do tego możemy jeszcze szalone wzrosty w Chinach, o których pisaliśmy o poranku i wyłania się obraz potężnej hossy. Banki centralne dokonały bezprecedensowego luzowania ilościowego wspierając w niespotykany dotąd sposób rynki kapitałowe. Wzrosty dotarły już nawet na parkiety wcześniej pomijane przez inwestorów (np. GPW), a ogromny apetyt na ryzyko potwierdzają codzienne wzrosty na rosyjskim parkiecie i znakomita passa rubla. Na razie nie ma żadnego powodu żeby odwoływać hossę, ponieważ polityka monetarna pozostaje ekspansywna, kluczowe banki centralne dalej luzują (EBC, BoJ), inne pozostają w gotowości do luzowania (PBOC), a dane gospodarcze generalnie są dobre (Europa, rynki wschodzące). Pewna niepewność trafia na rynek ze strony Stanów Zjednoczonych, gdzie dane gospodarcze ostatnio się pogorszyły, a FED w każdej chwili może zacząć podnosić stopy procentowe, ale mimo wszystko nie są to czynniki groźne dla wzrostów, przynajmniej nie na chwilę obecną. Hossa trwa w pełni, świetne okazje inwestycyjne coraz częściej pojawiają się w mediach, wyceny spółek rosną jak na drożdżach. Tak duży optymizm nakazuje jednak doświadczonym inwestorom jedno: zachować wzmożoną ostrożność. Przy tak rozgrzanym rynku korekty często bywają głębokie i bolesne dla tych, którzy kupują na ostatnią chwilę.