Statystyka sesji potwierdza przewagę popytu – 301 spółek zyskało na wartości przy 27 zniżkujących walorach. Dzięki olbrzymiej skali wyprzedania, odbicia są również imponujące: 36 spółek wzrosło o 10% lub więcej, a z największej na rynku, niemal 26% zwyżki cieszyli się akcjonariusze Mostostalu Export. Takie zachowanie się naszego rynku, czyli ciągły napór popytu na wysokich poziomach, jest efektem poprawienia się nastrojów na giełdach światowych. Nasze TFI prawdopodobnie cały czas muszą uwolnić gotówkę w celu realizacji umorzeń, lecz przy wzroście apetytu na ryzyko mogą to spokojnie robić nie zbijając cen.

Moim zdaniem najważniejszą wiadomością wczorajszego dnia była informacja o traderze z Societe Generale, który grając na instrumentach pochodnych na indeksy europejskie stracił 4,9 mld euro należące do banku. To największa w historii strata będąca efektem nieautoryzowanych transakcji jednego człowieka. Podobnie jak legendarny Nick Leeson, makler drugiego największego francuskiego banku ukrywał przed przełożonymi skalę swoich nieudanych transakcji, a bank dowiedział się o nich w ostatni weekend. Wczoraj dowiedzieliśmy się, że wszystkie feralne pozycje zostały zamknięte, co daje nam przynajmniej częściowe wytłumaczenie dramatycznego zachowania się giełd na początku tygodnia. Najprawdopodobniej Societe Generale zamykający pozycje swojego tradera znacząco wpłynął na skalę spadków w Europie. Prawdopodobnie zatem nawet interwencja amerykańskiego FED była po prostu skutkiem działań jednego człowieka. To moim zdaniem zmniejsza szanse na cięcie stóp na regularnym posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku w przyszłym tygodniu..

Wracając do GPW, dziś rano będziemy kontynuować odreagowanie z ostatnich dni. Rynek może jeszcze mocno wzrosnąć, lecz pamiętajmy, że na razie to tylko korekta spadków i choć zarobki są potencjalnie duże, to są obarczone sporym ryzykiem. W każdej chwili mogą powrócić złe nastroje – przy obecnej olbrzymiej zmienności wszystko jest możliwe.