O godzinie 14:30 niemiecki DAX tracił 5,1 proc., francuski CAC spadał o 5,3 proc., a FTSE o 4 proc. W ciągu dnia skala spadków była już znacznie większa. Giełda we Frankfurcie po godzinie 13-tej spadała już o 7,5 proc., a indeks DAX, który na tle innych wyróżniał się siłą, pozostają w 9-miesięcznej stabilizacji, opóścił dołem stabilizację i spadając dziś do poziomu 6762,77 pkt. miała najniższą wartość od marca 2007 roku.

Indeks DAX, który co prawda funkcjonuje tylko do 1988 roku, ale dla celów statystycznych został obliczony aż do 1959 roku, tylko 5 razy w historii na zamknięciu sesji spadł o więcej niż odnotowane w dniu dzisiejszym 7,5 proc. Najmocniej, bo aż 12,8 proc., DAX stracił na sesji 16 października 1989 roku. Spadki po 9,4 proc. indeks ten zanotował 19 października 1987 roku i 19 sierpnia 1991 roku. Reakcją na zamach na WTC w dniu 11 września 2001 roku był dzienny spadek o 8,5 proc. Natomiast 26 października 1987 roku DAX spadł o 7,7 proc.

Paniczna wyprzedaż na czołowych europejskich parkietach, w sposób naturalny przekłada się na spadki cen akcji w Warszawie. Na dwie godziny przed zamknięciem notowań grupujący duże spółki indeks WIG20 tracił 4,54proc., testując poziom 2864,42 pkt., testując dziś najniższe poziomy od lipca 2006 roku. W tym samym czasie WIG spadał o 3,97 proc., mWIG40 o 3,67 proc., a sWIG80 o 3,15 proc.

Na tle pikujących w dół indeksów europejskich warszawska giełda nie zachwyca siłą. Jednak nie poraża również słabością. Jej zachowanie można nawet zapisać jako mały plus dla strony popytowej, który może stanowić element potwierdzający tezę o bliskości średnioterminowego dołka, budowaną przede wszystkim na bardzo silnym wyprzedaniu i panicznym zachowaniu inwestorów. Trzeba jednakże pamiętać, że o ile rodzimy rynek akcji mógłby w najbliższych dniach iść pod prąd w przypadku 1-2 proc. spadków na świecie, to przy tak panicznych zachowaniach jak dzisiejsze, jest to mało realne. Panika jednak zwykle kończy pewien segment zdarzeń. I to jest potencjalnie dobra wiadomość dla GPW, przybliżająca silniejsze techniczne odbicie.

Na trwałą poprawę koniunktury inwestorom przyjdzie prawdopodobnie zaczekać do wiosny lub lata, kiedy warszawska giełda, po zakończeniu korekty, ponownie powinna się zmierzyć z kształtującymi się w styczniu dołkami.