Nie jest to jeszcze jednoznaczne z powrotem wzrostów. Wczorajsza przecena na Wall Street, sprowadzająca m.in. indeks S&P500 o 2,9 proc. w dół, będzie bowiem zmniejszała apetyt na akcje. Nawet pomimo dzisiejszego dobrego zachowania giełd azjatyckich, które wykazały dużą odporność na czwartkowe spadki w USA.

Dlatego też piątkowe notowania na warszawskim parkiecie, poza tym, że wciąż mogą upływać pod znakiem zwiększonej zmienności, raczej przyniosą niewielkie spadki, niż silniejsze wzrosty.

Sytuacja techniczna na wykresach głównych polskich indeksów po czwartkowej sesji niewiele się zmieniła. Popytowe świece wyrysowane na wykresach dziennych, potwierdzają tezę, że środowe minima, mogą stanowić jednocześnie minima całego impulsu spadkowego. Teza ta jest budowana z jednej strony na założeniu, że panika kończy pewien giełdowy rozdział. Z drugiej na podstawie analizy technicznej. Indeks WIG20, spadając w środę do 2879,95 pkt., przetestował, a następnie obronił, strefę popytową 2800-2900 pkt. Natomiast indeks WIG, zawracając na poziomie 45400,06 pkt., obronił szeroką strefę wsparcia 45390-46000 pkt.

Uznając powyższą tezę za słuszną, należy zakładać, że po pewnej konsolidacji notowań, polski rynek akcji rozpocznie korektę ostatnich silnych spadków. W optymistycznym wariancie ewentualne wzrosty będą oznaczać początek nowego, chociaż już nie tak dynamicznego jak przed rokiem, trendu wzrostowego. Wariant realistyczny zakłada natomiast trwającą nawet 2 miesiące korektę, a następnie powrót w okolice ostatnich minimów.

W piątek Główny Urząd Statystyczny opublikuje grudniowe dane o inflacji PPI (prognoza: 2,9 proc.) oraz produkcji przemysłowej (prognoza: 8,5 proc.), natomiast Narodowy Bank Polski listopadowy raport o saldzie na rachunku obrotów bieżących (prognoza: -1,040 mld EUR). Dane te nie powinny mieć większego wpływu na rynek akcji.