Na rynku panuje dość powszechne przeświadczenie o tym, że za gorszym zachowaniem się GPW stoją fundusze inwestycyjne i fala umorzenia jednostek. Osobiście całkowicie zgadzam się z takim wytłumaczeniem – naiwny kapitał, który wchodził masowo do funduszy małych i średnich spółek w drugim kwartale 2007 teraz zaczyna uciekać, a trwająca od dłuższego czasu dekoniunktura powoduje stopniowe wychodzenie z rynku części uczestników funduszy z dłuższym stażem. Na takie źródło słabego zachowania się naszej giełdy wskazuje przede wszystkim sposób, w jaki dochodzi do wyprzedaży walorów. Nie jest to typowa dla inwestorów indywidualnych panika i szybkie, gwałtowne spadki, lecz systematyczna i bezlitosna wyprzedaż na coraz niższych poziomach, której celem nie jest skrócenie pozycji po najlepszym kursie, a sprzedanie jak największego pakietu akcji.
Jedynym pocieszeniem jest to, że przy tak dużej dynamice przeceny, wkrótce powinno pojawić się mocne odbicie. Nastroje są niemalże paniczne, a to sprzyja powstawaniu korekt. Warto zwrócić uwagę na banki. Indeks branżowy znajduje się już 2% od dość ciekawego technicznego wsparcia i być może w ciągu kilku lub kilkunastu sesji ten sektor przyniesie wytchnienie inwestorom. Oczywiście nadal wszystkie wzrosty traktujemy jako korektę i pamiętajmy, że łapanie dołków nie jest łatwe i cały czas najlepiej jest chronić kapitał niż wystawiać go na nadmierne ryzyko.