Czy WIG20 się obroni?
Giełda
Komentarz poranny TMS Brokers
Źródło: Dominika Barszcz, TMS Brokers
Opublikowano:
Wszyscy inwestorzy spodziewali się wczoraj spadków na otwarciu, a to głównie w ślad za zakończeniem notowań za oceanem, gdzie Nasdaq zniżkował po raz ósmy z rzędu, a średnia przemysłowa Dow Jones i SP500 spadły poniżej lokalnych dołków.
Początek wczorajszego dnia na warszawskim parkiecie nie zapowiadał jednak dramatu, który rozegrał się dopiero w trakcie sesji. Kontrakty terminowe otworzyły się tylko 18 pkt pod zamknięciem, co dawało nadzieję na brak większej przeceny. Indeks WIG20 rozpoczął sesję od spadku o 0,9% przy dużym obrocie wynoszącym 24 mln złotych. Byłoby gorzej, gdyby nie pomogła nam dobra końcówka na azjatyckich parkietach. Obroty w ciągu całej sesji wyniosły 2,4 mld, co ostatnio jest rzadko spotykanym wynikiem i każe przyjrzeć się sesji uważniej. WIG20 po otwarciu na poziomie 3345,5 w ciągu godziny handlu przełamał psychologiczną barierę 3300 pkt. Popyt nie pozwolił w tej pierwszej części na dalsze spadki i bykom udało się podnieść indeks prawie do poziomu otwarcia. I to „prawie” wyczerpało energię kupujących pozwalając po raz kolejny przełamać 3300 pkt i zaliczyć nowe minima sesji na 3271 pkt. Z pomocą przyszedł nam początek sesji w USA, który pokazywał plusy. Pozwoliło to odrobić część strat i zakończyć sesję na poziomie 3314,4 pkt. - spadek o 1,9 proc. Warszawski parkiet po raz kolejny pokazał silną zależność od najważniejszych światowych indeksów i to ich zachowanie zadecyduje o tym, czy dołki z sierpnia zostaną obronione. Popyt się wczoraj bronił i możliwe, że dziś również pokaże się z dobrej strony. Wskazują na to plusy za oceanem, których pozytywny oddźwięk zakłócają jednak spadki w Azji. Kontrakty na indeks WIG20 otworzyły się dziś 0,5% na plusie, co wskazuje na optymizm inwestorów, jednak właśnie ten optymizm bywa często zmienny.