Słabe zachowanie polskiej giełdy staje się całkowicie zrozumiałe z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego lokującego oszczędności w akcyjnych funduszach inwestycyjnych. Dość powszechnie pojawiające się w końcówce roku prognozy dotyczące rynku akcji, które w najlepszym razie mówiły o porównywalnej stopie zwrotu z lokatami, przy jednoczesnym mocnym akcentowaniu silnej zmienności, nie tylko nie zachęcały do inwestycji w fundusze, ale zdecydowanie zachęcały do umarzania jednostek. Zwłaszcza, że w sytuacji gdy pierwsze sesje nowego roku na warszawskiej giełdzie, mogły być odczytywane jako potwierdzenie tych wszystkich prognoz.

Polski rynek akcji nie będzie jednak spadał sam. Do tego konieczne jest „wsparcie” przede wszystkim z Wall Street. To warunek konieczny spadków. Dziś, po poniedziałkowym niewielkim odbiciu indeksów S&P500 i DJIA, niedźwiedzie takiego wsparcia nie dostaną.

Dlatego we wtorek warszawska giełda powinna powielić zachowanie amerykańskiego rynku i również skorygować swe spadki. Do góry rynek może prowadzić Pekao oraz PKO BP, które poniedziałkowym spadkiem odpowiednio o 3,82 proc. i 2,49 proc. mocno zaciążyły indeksowi WIG20.

Wczorajszą rolę obu banków mogą natomiast przejąć spółki paliwowe, reagując na poniedziałkowy wyraźny spadek cen ropy na świecie. Spadek wskazujący na silnie podażowe znaczenie bariery 100 dol., co może stać się pretekstem do większej korekty na tym rynku.

Sytuacja techniczna na wykresach polskich indeksów już od długich tygodni nie pozostawia większych wątpliwości, że spadki w średnim terminie to najbardziej prawdopodobny scenariusz. Jedyną niewiadomą pozostawał czas.

Wczorajszy spadek indeksu WIG o 2,06 proc. do 53718,51 pkt. jest sygnałem, że czas kolejnej fali wyprzedaży już nadszedł. Indeks szerokiego rynku nie tylko zamknął się najniżej od 19 marca 2007 roku, ale przede wszystkim zamknął się poniżej szerokiej strefy wsparcia 54000-55500 pkt., jaką tworzyła kilkuletnia linia hossy, dołek z listopada ub.r. oraz linia poprowadzona po dołkach z sierpnia i listopada 2007 roku. To zapowiedź zejścia w najbliższych tygodniach do 48000-49000 tys.

Pięta achillesową wygenerowanego wczoraj nowego sygnału sprzedaży na wykresie WIG jest wspomniany brak potwierdzenia w postaci analogicznych sygnałów na Wall Street.