Tak naprawdę zwycięstwo miedzy siłami popytu a podaży w Stanach, niedźwiedzie mogły ogłosić jeszcze przed rozpoczęciem notowań. Ciąg dalszy złych informacji powiązanych z amerykańskim rynkiem nieruchomości znowu zwiększył czujność inwestorów.

Okazało się, że problem zaczyna mieć coraz większe konsekwencje na całym świecie. Największy francuski bank BNP Paribas ogłosił, że wstrzymuje wypłaty ze swojego wartego 2,2 miliardy dolarów funduszu. Za powód podano właśnie rynek nieruchomości. Problemy ogłosił również AIG, informując, że istotnie wzrosła liczba opóźnień w spłatach kredytu, oraz niewypłacalności.

Nic więc dziwnego, że najmocniej tracił sektor finansowy. Bear Stearns, Goldman Sachs, JP Morgan oraz Marrill Lynch straciły ponad 5%. Goldman Sachs poinformował dodatkowo, że dwa z jego funduszy hedzingowych, poniosły dotkliwe straty, będąc tym samym zmuszone do zamykania niektórych pozycji.

Rynek przez ostatnie tygodnie pokazał nam jednak, ze z jest w stanie dużo znieść, a po każdej mocniejszej przecenie następowało równie silne odreagowanie. Pytanie tylko, kiedy skończy się cierpliwość inwestorów?

Z danych makroekonomicznych, na które w dniu dzisiejszym na pewno warto spojrzeć to poziom inflacji cen importowych w Stanach. Jeżeli odczyt inflacji okazałby się niższy od oczekiwań, na pewno zwiększyłoby to szanse na obniżki stóp procentowych. Rynek spodziewa się wzrostu o 1% w skali miesięcznej.