Spadki będą jednak umiarkowane. Środowa silna wyprzedaż akcji na GPW w samej końcówce notowań, jak również podobne dynamiczne spadki na czołowych europejskich giełdach sprawiają, że słaba sesja w USA została w dużej części już zdyskontowana.
Dlatego zamiast mocnej przeceny, w pierwszej fazie notowań, raczej będzie dominowało wyczekiwanie na nowe impulsy. Zakończenie natomiast będzie już uzależnione od tego, jakie nastroje będą dziś panowały na Wall Street. Te zaś przede wszystkim kształtowane mogą być przez publikowane dziś raporty ADP i Challengera z amerykańskiego rynku pracy oraz tygodniowe dane o nowych bezrobotnych. To one będą tworzyć oczekiwania przed jutrzejszą publikacją danych o zmianie zatrudnienia w sektorze pozarolniczym i stopie bezrobocia w grudniu w USA, mających kluczowe znaczenie dla globalnych rynków akcji w tym tygodniu.
Przeciwko silnej wyprzedaży w Warszawie przemawia też korelacja zachowań polskich i amerykańskich inwestorów. Silne spadki, do których drogę może otwierać przełamanie przez indeks dużych spółek, testowanej obecnie, szerokiej bariery 3330-3480 pkt. oraz analogicznej strefy 54000-55500 pkt. na wykresie indeksu WIG, jest mało prawdopodobne bez wybicia indeksu S&P500 poniżej sierpniowego dołka (1406,7 pkt.). Obecnie indeks ten znajduje się 3 proc. powyżej tego wsparcia. Do czasu aż nie powstanie silne zagrożenie przełamaniem 1406,7 pkt., wychodzenie przed szereg i wyprzedaż polskich akcji, będzie mało logiczne.