Większość bardzo często nie ma na giełdzie racji. Tym razem jednak ta reguła nie znajdzie potwierdzenia. Utrzymujące się w samej końcówce roku dobre nastroje na światowych parkietach sprawiają, że niewielki wzrosty warszawskich indeksów w czwartek i piątek to plan minimum. Nie można wykluczać, że wzrosty będą naprawdę silne.

Takie oczekiwania kształtują przede wszystkim wyraźne wzrosty na Wall Street w piątek (S&P500 +1,67 proc.) i poniedziałek (S&P500 +0,81 proc.). Jak również wczorajsza skuteczna obrona przed spadkami (S&P500 +0,08 proc.), w sytuacji gdy doniesienia z amerykańskiego sektora detalicznego oraz rynku nieruchomości, w sposób zdecydowany wskazywały na sprzedaż akcji.

Na możliwość wzrostu na GPW na najbliższych dwóch sesjach wskazuje też sytuacja techniczna na wykresie WIG20 w kompresji dziennej i tygodniowej. Tak bowiem należy interpretować wyrysowane w poprzedni wtorek i środę dzienne świece, które dolnymi cieniami testują długoterminową linię hossy oraz analogiczną święcę na wykresie tygodniowym.

Prawdopodobne mniejsze obroty dodatkowo będą dziś sprzyjać zwyżce cen. Rynek do góry mogą dziś prowadzić przede wszystkim spółki paliwowe, reagujące na ostatni wzrost cen ropy na świecie. Tradycyjne bardzo dobrze powinien zachowywać się sektor bankowy.

Z punktu widzenia analizy technicznej, najbliższe dwie sesje nie będą miały większego znaczenia prognostycznego na kolejne tygodnie. Prawdziwy handel rozpocznie się po Nowym Roku i dopiero wówczas okaże się, jakie nastroje są na rynku i co mogą przynieść pierwsze tygodnie 2008 roku.