Indeksowi największych spółek wyraźnie ciążyły słabsze od oczekiwań dane z II kwartału publikowane przez PKO BP S.A. Pomimo wygenerowanego za pierwsze sześć miesięcy zysku netto o 34,7 proc. większym niż w analogicznym okresie 2006 roku (zysk netto wyniósł 1 283, 7 mln wobec 952,7 rok wcześniej) spółka pogorszyła swoje notowania o 2,32 proc.

Inwestorzy oczekiwali bowiem czegoś więcej, a gorsze postrzeganie spółki to efekt podsumowania działalności banku za ostatnie trzy miesiące, które wskazało wynik gorszy o 49 mln złotych. Dodatkowo wraz za spadkiem ceny miedzi słabą sesję odnotował KGHM. Uwzględniając udział PKO BP S.A. i KGHM w indeksie WIG 20 spadki na tych dwóch spółkach wpłynęły negatywnie o 0,6-proc. na cały WIG20.

Gdyby nie zamknięcie na plusie o 1,76 proc. PKN Orlen i mocno zyskującego dziś o 4,6 proc. GTC indeks zamknąłby się mocniejszymi spadkami. Sytuacji na warszawskim parkiecie nie zmieniło także w końcowej fazie dodatnie otwarcie na rynku Stanów Zjednoczonych, gdzie Dow Jones otworzył się 50 pkt. powyżej wczorajszego zamknięcia.

Dzisiejsza sesja idealnie wpisuje się w nastrój oczekiwania i niepewności co do dalszych zmian. Wydaje się, że ta część inwestorów, która w obawie przed spadkami miała wyprzedać swoje papiery w dużej mierze taką decyzję już podjęła. Pytanie przed jakim stoi rynek brzmi: czy warto na tym etapie powracać do wcześniej wyprzedanych papierów? Inwestorów uaktywnić mógłby zapewne znaczący impuls, który – do czego już przywykliśmy - płynąć zapewne powinien z USA. Mogły by być nim zadawalające inwestorów wyniki spółek (między innymi Adidas Salomon, Aegon oraz Ing Group) lub naturalna po wyczerpującym okresie zagrożenia, do którego z każdym dniem rynek i tak przyzwyczaja, ogólna poprawa nastrojów.