W tym momencie jednak ponownie pojawił się popyt na akcjach największych spółek, indeks powrócił powyżej wcześniej przełamanego wsparcia i do końca sesji zyskiwał na wartości.

Po części wczorajsze uratowanie WIG20 jest skutkiem ataku popytu, lecz na pewno należy podkreślić wyczerpywanie się (przynajmniej chwilowe) podaży. Sprzedający po ustanowieniu dziennego minimum mogli zaatakować ze zdwojoną siła, a tak się nie stało. W związku z takim obrotem spraw należałoby traktować ruchy indeksu z ostatnich dwóch tygodni jako konsolidację w obszarze 3450-3600 punktów. Możliwe jest zatem powrócenie do górnego ograniczenia tego obszaru w najbliższych dniach, a tam może już pojawić się walka o ewentualne wybicie górą. Póki takie wybicie się nie pojawi, podchodziłbym do blue chipów ostrożnie. Tu cały czas trwa trend spadkowy i nie było dotychczas klasycznego sygnału zakończenia się tego ruchu. Wzrost może się szybko skończyć.

Lepiej wygląda sytuacja na szerokim rynku. Gdy na wczorajszej sesji widać było zaledwie uspokojenie w sektorze największych spółek, w gronie mniejszych i średnich walorów aktywował się silny popyt. Tutaj tydzień temu w czwartek doszło do dnia odwrotu i wówczas zapoczątkowane odbicie może jeszcze trwać. Jego zasięg jest całkiem spory, jeśli weźmiemy pod uwagę skalę dotychczasowych spadków w tym segmencie rynku. W przypadku wielu spółek odrobienie choć 1/3 strat oznaczałoby bardzo duże zyski z obecnych poziomów.

Podsumowując, rynek znowu cechuje się sporym zróżnicowaniem w poszczególnych segmentach. Dzięki polepszeniu się nastrojów na giełdach światowych i dość mocnych zwyżkach w Azji i Ameryce, dziś powinniśmy obserwować próby dalszego odreagowania ze strony WIG20, uwaga inwestorów powinna jednak się skupić na szerokim rynku. Tam stosunkowo niewielkie odreagowanie kilkumiesięcznych spadków może przynieść bardzo duże wzrosty.