Indeksy sWIG80 i mWIG40, grupujące małe i średnie spółki, spadały odpowiednio o 1,1 proc. i 0,8 proc., TechWIG i WIG były natomiast notowane o 1,3 proc. niżej niż w piątek na zamknięciu.

Początek notowań nie zapowiadał tak słabej sesji. Piątkowa zwyżka na Wall Street, pomimo że mogła budzić duże wątpliwości z uwagi na swój półświąteczny charakter, to w połączeniu z dzisiejszymi mocnymi wzrostami w Azji oraz rosnącymi rano czołowymi europejskimi parkietami, zachęcał do kupna akcji w Warszawie.

Indeks WIG20 otworzył się dziś o 0,9 proc. wyżej niż zamknął w piątek. Jednak to było wszystko na co było stać kupujących. Później było już tylko gorzej. Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku małych i średnich spółek. Różna była jedynie skala początkowych wzrostów. Indeks mWIG40 rósł dziś już o 1,7 proc., natomiast sWIG80 o 1,9 proc.

Dzisiejsze zachowanie, powodowane przede wszystkim strachem o powrót spadków na Wall Street, jest kolejnym potwierdzeniem technicznego charakteru czwartkowo-piątkowego odbicia na GPW. Należy jednak pamiętać, że klucz do zakończenia lub przedłużenia tego odbicia leży nie w Warszawie, ale na nowojorskiej giełdzie. To sygnały płynące właśnie stamtąd zdecydują, czy odbicie zakończy się po dwóch dniach i rynek wróci szukać średnioterminowego dołka? Czy może jednak zostanie ono przedłużone, a spadki wrócą dopiero na początku grudnia? Bo to że wrócą jest dość prawdopodobne. Rozpoczętej w październiku fali wyprzedaży brakowało kropki nad i, która by ją kończyła. Pocieszające może być jedynie to, że koniec rozpoczętej w październiku fali wyprzedaży, może być już bardzo bliski. Potencjalne punkty zwrotne wyznaczają bowiem poziomy 3329,88 pkt. w przypadku WIG20, 3400 pkt. dla mWIG40 i 13700 pkt. dla sWIG80.