W grupie największych spółek najmocniej, bo ponad 10 proc., traci Polnord. O ponad 6 proc. spadają akcje Polimex-u. Po drugiej stronie barykady znalazły się papiery BRE i CEZ-u, które dziś lekko rosną.

Znacznie gorsze nastroje panują w dniu dzisiejszym w segmencie małych i średnich spółek, gdzie pojawiły się symptomy silnego zniechęcenia, często poprzedzającego paniki. Indeksy mWIG40 i sWIG80 spadają po ponad 5 proc. kontynuując średnioterminową bessę. Tak bowiem należy nazwać trwający od lata trend spadkowy na wykresach obu indeksów, który obniżył ich wartość o około 1/3.

Analiza techniczna sugeruje, że obserwowane w ostatnich dwóch tygodniach zdecydowane przyśpieszenie spadków mWIG40 i sWIG80 są falą C, długoterminowego korekcyjnego zygzaka. Falą, która może sprowadzić te indeksy odpowiednio do 3400 pkt. i 13700 pkt.

Utrzymujące się fatalne nastroje na GPW, jak również liczne sygnały sprzedaży na wykresach, nie pozwalają być optymistą, przed osiągnięciem wspomnianych poziomów 3400 pkt. i 13700 pkt., czy też strefy wsparcia 3248-3330 pkt. przez indeks WIG20. Jednak wbrew pozorom granica pomiędzy pesymizmem a krótkoterminowym ostrożnym optymizmem jest dość cienka.

Jak w wielu podobnych przypadkach klucz leży na Wall Street. Gdyby amerykańskim indeksom udało się dziś wybronić przed spadkami i zakończyć dzień na plusach, dając w ten sposób sygnał, że rozpoczęte we wtorek odreagowanie spadków będzie kontynuowane, to pojawi się szansa na odbicie również na GPW. Dzisiejsza przecena ma bowiem swe główne źródło w obawach, że odbicie za oceanem już się skończyło.

Teoretycznie również silne spadki zbliżają polski rynek do krótkoterminowego przesilenia. Przy tak fatalnych nastrojach, ewentualna przecena na Wall Street, może przynieść na GPW panikę w dniu jutrzejszym. Panikę, która mogłaby oczyścić atmosferę i sprowokować w przyszłym tygodniu kilkudniowe, wywołane przede wszystkim łapaniem dołków, odbicie. To oczywiście nie kończyłoby spadków. Zwłaszcza w słabo spisującym się segmencie małych i średnich spółek.