Europa już z samego rana podzieliła się na dwa obozy. Skutkiem tego podziału było to, że giełdy zachodnie radziły sobie dużo lepiej niż rynki w naszym regionie. Podczas gdy w Londynie czy we Frankfurcie dominowały wzrosty; Warszawa, Moskwa czy Budapeszt pozostawały pod kreską. BUC stracił dziś niemal 2 procent. Po silnym wzroście dzień wcześniej jakieś wyhamowanie było oczywiście konieczne. Poza korektą wzrostu cen akcji, bardzo negatywnie zachowywał się jednak przez cały dzień - nasz złoty. Narastająca presja wokół Grecji, spowodowała nieznacznie osłabienie euro i dużo większe – walut krajów będących poza Strefą Euro.
Indeks WIG20 poruszał się cały dzień w wąskim jednoprocentowym pasmie wokół zamknięcia ze środy, co jakiś czas wychodząc na niewielki plus. Nastrojów nie zmienił nawet bardzo udany początek sesji na Wall Street. Zakończyliśmy dzień spadkiem WIG20 o 0,2%, przy – kolejny raz, niskim obrocie. Mocno ciążyły akcje Pekao SA, tracąc na wartości 3%. Ponad 5 procent przecenione zostały walory GTC, pomimo podwyższenia rekomendacji przez Citibank do „akumuluj”. Na drugim biegunie był zyskujący ponad 3 procent – TVN. Decyzje banków centralnych, jakie „przemknęły” przez rynki wczesnym popołudniem były zgodne z oczekiwaniami. Zarówno Bank Anglii, jak i ECB, nie dokonały zmiany poziomu stóp procentowych. Podczas konferencji prasowej, szef ECB poinformował jednak o obniżce prognozy dla dynamiki PKB w Strefie Euro i jednoczesny brak zagrożeń inflacyjnych, dając poniekąd sygnał, że można już powoli dyskontować możliwość obniżki stóp przez ECB.
Czwartek, to także końcowa faza oczekiwania na dwa kluczowe wydarzenia – miesiąca, a może i roku? Szef FED ma wieczorem naszego czasu (już po zamknięciu GPW w Warszawie) poinformować o perspektywach gospodarczych USA i możliwych działaniach FED. Niedługo potem (o pierwszej w nocy z czwartku na piątek naszego czasu) prezydent Obama ma, z kolei przemawiać o planach tworzenia miejsc pracy co miałoby się odbyć przez wdrożenie wartego 300 miliardów dolarów pakietu, zawierającego zarówno ulgi podatkowe, jak też - centralne inwestycje w infrastrukturę. W oczekiwaniu na to wydarzenie giełdy rosły już od wtorku. Inwestorzy liczą na niestandardowe działania ze strony rządu i FED (chyba nie przypadkiem jedno wystąpienie ma miejsce wkrótce po drugim), których efektem będzie zasilenie gospodarki i gospodarstw domowych w kapitał (nieco inna od wcześniejszych forma QE), co mogłoby się przełożyć na lepszą koniunkturę gospodarczą i giełdową.
Oczekiwania są duże i może być im naprawdę trudno sprostać. W piątek obudzimy się być może w całkiem nowej, oby lepszej, rzeczywistości ekonomicznej.