Dzisiejszy wzrost cen ropy prowokowany jest silnym osłabieniem dolara na świecie, które w przypadku eurodolara podniosło kurs tej pary z poziomu 1,4474 dolara wczoraj na zamknięciu do nowego rekordu wszech czasów na poziomie 1,4568 dolara w dniu dzisiejszym.
Ceny windują również obawy o spadek zapasów paliw w Stanach Zjednoczonych. Analitycy prognozują, że w środę Departament Energii USA poinformuje o spadku zapasów ropy w ostatnim tygodniu o 1,6 mln baryłek, spadku zapasów destylatów o 0,5 mln baryłek i wzroście zapasów benzyny o 200 tys. baryłek.
Zwyżki cen ropy nie zdołały zatrzymać wypowiedzi przedstawicieli OPEC. Minister ropy Algerii Chakib Khelil powiedział, że OPEC podczas swojego grudniowego szczytu podejmie działania zmierzające do ustabilizowania cen ropy, które według niego nie powinny przekroczyć poziomu 100 dolarów za baryłkę.
Zważywszy na siłę trendu wzrostowego obserwowanego na rynku ropy, do grudniowego szczytu ceny mogą już znacznie przekroczyć wspomniane 100 dolarów. Jeżeli jednak uznać, że wzrosty cen ropy mają obecnie raczej podłoże spekulacyjne, a więc, że należy zachowanie rynku rozpatrywać raczej pod kątem emocji, a nie oddziaływania popytowo-podażowego, to faktycznie przekroczenie poziomu 100 dolarów za baryłkę, stanowiącego mocną psychologiczną barierę, może być trudne. Zwłaszcza w pierwszej próbie.
O godzinie 17:06 za baryłkę ropy Brent trzeba było zapłacić 93,04 dolara.