W świetle dobrych wyników ze spółek, pochlebnych wypowiedzi Bernanke oraz poprawiających się wskaźników koniunkturalnych, rośnie optymizm czego odzwierciedleniem są kolejne maksima i właściwie od dłuższego czasu oczekiwana korekta wciąż została w biegach startowych. Zdaje się, że rynek będzie potrzebował naprawdę solidnego impulsu, by dynamicznie zjechać w dół. To zresztą charakteryzuje hossę – krótkie, gwałtowne spadki. Problemów w skali makro na świecie wciąż trochę pozostało, więc być może wkrótce któryś z nich trafi na pierwsze strony gazet i okaże się pretekstem do zdrowego ruchu korekcyjnego w trendzie wzrostowym.

Zalążkiem do dobrego startu w Europie były wieści z Azji, choć chiński gigant wciąż odpoczywał ze względu na święto. Nikkei wzrósł o 0,46% co okazało się preludium do zielonej sesji na Starym Kontynencie. Równo w południe podane dane z Niemiec, lecz mimo gorszych od prognoz zamówień w przemyśle za grudzień (-3,4% m/m wobec oczekiwanych -1,5% m/m), nie przeszkodziło to indeksom w wyśrubowaniu kolejnych rekordów tego cyklu. Takimi rezultatami oprócz DAX-a może także pochwalić się francuski Cac40. rynek w Warszawie przy dość słabych obrotach odstaje od liderów, ale należy do licznie reprezentowanej grupy indeksów, które notują wyższe poziomy niż na koniec zeszłego tygodnia.

Uwaga inwestorów skupiona jest na kolejno podawanych wynikach wielkich korporacji, a blue chipy amerykańskie aktualnie są w fazie ustanawiania maksimów. W takich warunkach przywdziewanie roli niedźwiedzia może zakończyć się obdarciem ze skóry.