Optymizmu nie widać również w obecnych notowaniach kontraktów terminowych na główne amerykańskie indeksy. Nieznacznie, bo 0,15 proc. rosną kontrakty na indeks Nasdaq, natomiast kontrakty na indeks S&P500 spadają o 0,1 proc.
Ten brak przełożenia wczorajszego pomicrosoftowego optymizmu, na aktualne notowania kontraktów terminowych, raczej nie powinien budzić większych obaw, po tym co zobaczyliśmy na Wall Street w środę i czwartek.
W środę główne amerykańskie indeksy wybroniły się przed potężnym spadkiem. Spadkiem w pełni uzasadnionym dramatycznym raportem o sprzedaży domów na amerykańskim rynku wtórnym (spadek sprzedaży i ceny, wzrost niesprzedanych domów) oraz doniesieniami z Merrill Lynch (największa w historii strata, efekt kryzysu na rynku kredytów hipotecznych).
W czwartek natomiast kolejna porcja słabych danych (spadek nowych bezrobotnych okazała się mniejszy od oczekiwań, zamówienia na dobra trwałego użytku niespodziewanie spadły we wrześniu, natomiast raport o sprzedaży nowych domów pokazał co prawda jej wzrost o 4,8 proc., zamiast prognozowanego spadku o 1,3 proc., ale bardzo słabe dane z poprzedniego miesiąca skorygowano dodatkowo w dół aż o 7,5 proc.), też nie sprowokowała szczególnie dużego pogorszenia nastrojów.
Przedwczoraj kołem ratunkowym przed potężną przeceną były spekulacje, a może właściwszym stwierdzeniem byłoby użycie słowa „bajki”, że Fed zdecyduje się obniżyć stopy procentowe jeszcze przed… przyszłotygodniowym posiedzeniem. Pretekst wręcz śmieszny, ale skuteczny. Skuteczny prawdopodobnie na tyle, że do przyszłotygodniowego środowego posiedzenia rynkom akcji nie stanie się krzywda.
Analiza techniczna potwierdza powyższą tezę. Środowy młot na wykresie dziennym S&P500 broniący nie tylko dołka z poprzedniego piątku (1500,63 pkt.), ale przede wszystkim podwójnego wsparcia jakie na 1498 pkt. tworzy 38,2 proc. zniesienie sierpniowo-październikowych wzrostów oraz połowa długiej białej świecy z 18 września br. (efekt obniżki stóp we wrześniu), każe oczekiwać w najbliższych dniach stabilizacji lub niewielkiej zwyżki.
Pod dużym znakiem zapytania staje natomiast możliwość powrotu S&P500 do historycznych rekordów (1576,09 pkt.). Wygenerowane w poprzednim tygodniu wstępne sygnały sprzedaży na wskaźnikach, a przede wszystkim formacja gwiazdy wieczornej na wykresie tygodniowym, może być zwiastunem powrotu silniejszych spadków w listopadzie. Bezpośrednim sygnałem do tego będzie zdecydowane przełamanie strefy 1498-1501 pkt. Trwały powrót ponad 1531 pkt. przekreśli szanse na spadki.