Takie zachowanie grozi załamaniem się mozolnie budowanego odbicia w momencie wystąpienia negatywnego impulsu zewnętrznego, a z takim mieliśmy do czynienia w czwartek.

Główną przyczyną spadków na wszystkich światowych rynkach akcji podczas sesji czwartkowej były słabe dane makroekonomiczne z rynku amerykańskiego, przede wszystkim wysoki odczyt liczby nowych bezrobotnych. Warszawa nie była osamotniona w ruchu spadkowym, choć nagły wyskok kursów największych spółek w górę na końcowym fixingu sztucznie zmniejszył rozmiary porażki byków. Spadek powinien być większy niż ostateczne 0,6% i dziś rano WIG20 najprawdopodobniej będzie musiał oddać część owych wczorajszych zdobyczy fixingowych.

Z punktu widzenia analizy technicznej sytuacja jest dość ciekawa. Spadek poniżej 2430 punktów da nam sygnał sprzedaży i traktowałbym go jako oznakę, że wracamy do szerokiego ruchu bocznego oddalając perspektywy stabilniejszych wzrostów. Jako, że na wykresie WIG20 widać formację głowy z ramionami i wydaje się ona być aż zbyt oczywista, nie wykluczałbym fałszywego wybicia – jeśli zatem po przełamaniu linii szyi wbrew sygnałowi sprzedaży szybko wrócimy wyżej, rynek mocno odbije w górę.

Podobnie jak w ostatnich dniach na koniec chciałbym podkreślić, że przy utrzymywaniu się powyżej wsparcia byki nadal mają taktyczną przewagę i scenariusz wzrostowy wciąż cechuje się większym prawdopodobieństwem.