... dodatkowo swoje techniczne opory przełamały indeksy sWIG80 jak i mWIG40 otwierając sobie drogę do dalszej zwyżki. Wakacyjna hossa trwa, a słabość rynku przekłada się na spokojne ruchy boczne, co jest oznaką wyraźnej przewagi kupujących.
Z drugiej strony wydaje się, że potencjał do wzrostu WIG20 jest już niewielki. Testowanie szczytu lub jego naruszenie o kilkadziesiąt punktów zdaje się być realnym scenariuszem, ale o większe wzrosty będzie trudno. Argumentem sprzedających będzie zarówno rosnące wykupienie indeksu, jak i tendencja z ostatniego roku, gdy nowy szczyt za każdym razem był okazją do realizacji zysków. Być może tym razem będzie inaczej, ale nawet przy bardziej optymistycznym docelowym ruchu WIG20, w pobliżu 2600 indeks powinien i tak wyraźnie przyhamować.
Można też mieć zastrzeżenia do szerokiego rynku. Kilka dobrych tygodni w wykonaniu największych spółek zmniejszyło awersję do ryzyka, ale poza nielicznymi wyjątkami na szerokim rynku nie ma chęci do budowania trwalszych zwyżek. Dominuje szybki kapitał, który zyski realizuje maksymalnie w ciągu kilku sesji. Przebicie oporów przez sWIG80 i mWIG40 nie zbiegło się moim zdaniem z realną poprawą warunków do handlu małymi i średnim spółkami.
Kwestią wymagającą osobnego komentarza jest piątkowy raport z amerykańskiego rynku pracy. Pokazał on wciąż utrzymujące się spore problemy w Stanach i w tym kontekście bardzo zaskakujące jest odrobienie większości strat przez indeksy amerykańskie w końcówce sesji. Albo rynek w USA jest aż tak silny i pomoże nam we wzrostach, albo już w poniedziałek niedźwiedzie w Stanach naprawią swój błąd i zrobi się nerwowo na wszystkich rynkach akcji. Po takim raporcie z rynku pracy byłaby to zasłużona reakcja.
Mimo zagrożeń i pewnych mankamentów ostatnich wzrostów, moim zdaniem warto pozostać rynkowym optymistą w perspektywie kolejnych tygodni. Dopiero po faktycznym nieudanym teście szczytów lub też po przełamaniu wsparć przez WIG20 będzie można mówić o kolejnej mocniejszej korekcie. Na razie przede wszystkim trwa trend wzrostowy.