Ostatecznie sesja przyniosła wzrosty na całym rynku, co pokazują zarówno zmiany indeksów, jak i statystyka sesji. Spółek rosnących było niemal dwa razy więcej od walorów tracących na wartości. Widać było jednak stosunkowo małą aktywność inwestorów, która ostatnio rośnie przy wyraźnie wzrostowych sesjach, co jest argumentem za przewagą obozu byków. Elementem nadal pokazującym spory potencjał naszego rynku jest też ciągle wzmacniająca się złotówka, która dziś rano przebiła psychologiczne poziomy 3,70 dla euro i 2,60 dla dolara.
O godzinie 14:30 opublikowano kolejne kiepskie dane z amerykańskiego rynku nieruchomości. Zgodnie z prognozami rozpoczęte budowy domów zmalały, lecz w szybszym tempie od oczekiwań rynku. Ewidentnie złe dane nie wpłynęły jednak mocno na globalne nastroje, które były dość dobre dzięki pozytywnym wynikom finansowym kilku kluczowych amerykańskich spółek. Ten optymizm przełożył się zresztą na dobry początek sesji w USA.
Choć tak jak na polskim parkiecie, również na Wall Street wczorajsze notowania należały do bardzo nerwowych, końcówka sesji była całkiem przyzwoita i powinna być jednym z czynników, który pozwoli nam dzisiaj wzrosnąć. Poza tym dziś rano sezon publikacji raportów kwartalnych w Polsce rozpoczął Millennium. Bank poinformował rynek o dobrych wynikach kwartalnych, co przełoży się prawdopodobnie na wzrosty całego sektora bankowego.
Mimo prawdopodobnego wzrostu warszawskich indeksów na dzisiejszej sesji, nie zmieniałbym prognozy dotyczącej kontynuacji spadków na rynku amerykańskim w horyzoncie kilku najbliższych dni. To powinno przynieść spadki na naszym parkiecie, choć nadal uważam, że po krótkotrwałym schłodzeniu nastrojów, na nasz rynek powinien wrócić trend wzrostowy, a WIG20 powinien zaatakować szczyty hossy.