... oraz swoistemu efektowi domina (rośnie miedź - rośnie KGHM - rosną inne spółki). Zabrakło bardziej zdecydowanego popytu na akcje banków, ale jeśli rynek ma kontynuować marsz na północ, to właśnie na nich powinna skupić się kolejna fala wzrostów.

Najbliższe dni mogą przynieść pewne techniczne schłodzenie, lecz w perspektywie kolejnych tygodni wreszcie można uznać, że wzrost ma większe szanse na realizację w segmencie największych spółek.

W przeciwieństwie do WIG20 zarówno sWIG80 jak i mWIG40 są wciąż poniżej kluczowych oporów, choć na szerokim rynku również można było w ostatnich odczuć poprawę. Na razie dominują ruchy bardzo szybkiego, spekulacyjnego kapitału, które niekoniecznie muszą przerodzić się w dłuższe trendy. Myślę, że kolejny udany tydzień uspokoiłby nastroje wśród inwestorów skoncentrowanych na małych i średnich spółkach i wówczas poprawiłaby się płynność, a ruchy zwyżkowe miałyby spokojniejszy i trwalszy charakter.

Nie przykładałbym większej uwagi do zakończonego w piątek stress-testu banków europejskich. Skoro celem tego testu było umocnienie wiarygodności banków Starego Kontynentu, trudno było się spodziewać czegoś innego niż konkluzji, że wszystko jest pod kontrolą. Jeśli pojawią się poważne problemy choć częściowo podobne do poprzedniego kryzysu finansowego, aktualne testy okażą się bezużyteczne. Ich wynik moim zdaniem jest już całkowicie zdyskontowany w cenach akcji i były raczej tematem dla mediów, niż wiarygodnym barometrem dla rynków kapitałowych.