W mojej ocenie najciekawiej wśród największych półek spisały się walory PGE. Od wielu tygodni popyt nie mógł sobie poradzić z okolicami 21,50-21,60 zł, a wczoraj dość wyraźnie przełamał ten opór i spółka ma duże szanse na zachowywanie się w kolejnych tygodniach lepiej od rynku. Być może pomoże to też innym notowanym na GPW spółkom energetycznym, co na pewno ucieszy „obywatelski akcjonariat” Tauronu.

Jeśli spojrzymy na sytuację techniczną WIG20, to tydzień po pierwszym w lipcu skoku na 2400, znajdujemy się w właściwie tym samym miejscu. Sytuacja jest stabilna, poruszamy się od dwóch miesięcy w około 200 punktowym przedziale wahań i niestety mimo widocznego wczoraj optymizmu na naszym parkiecie, nie można jeszcze ogłaszać wyjścia z marazmu i rozpoczęcia wakacyjnej hossy.

Skoczyć 2-3% do góry z okolic 2300 punktów to nie sztuka – prawdziwą próbą dla popytu jest atak z obecnych poziomów i wyraźne przełamie oporu koło 2430. Naturalnie można trzymać kciuki za takie pozytywne rozstrzygnięcie, ale póki do niego nie dojdzie należy zachować spokój - sprzedający w każdej chwili mogą ponownie przeważyć na rynku tak jak się to w ostatnich miesiącach wielokrotnie zdarzało.

Dziś dodatkowym argumentem dla niedźwiedzi będzie wczorajsza sesja w USA, na której doszło do wyraźnego spadku, który był reakcją na wypowiedź Bena Bernanke zawierającą stwierdzenie, że rozwój gospodarczy jest „niezwykle niepewny”. To, trzeba przyznać, dla większości inwestorów zaskoczeniem nie jest, przecież indeksy nie znajdują się od wielu miesięcy w ruchach bocznych bez powodu. Ciekawsze było jednak stwierdzenie, że FED jest gotów dalej pomagać w stymulowaniu wzrostów. Ciekawe kiedy dojdzie do władz monetarnych, że skoro pompowanie setek miliardów dolarów i zerowe stopy procentowe pomogły w niewystarczający sposób, być może warto pozostawić sprawę wolnemu rynkowi?