Odbicie rzeczywiście miało miejsce, choć niestety na naszym rynku inwestorzy nie potrafili zbytnio skorzystać z ruchu w górę głównych światowych indeksów. Poprawa zewnętrzna pomogła nam w niewielkim stopniu, a niskie obroty wskazują na słabość kupujących na warszawskim parkiecie. Niestety w najbliższych dniach presja popytowa ze strony między innymi indeksów amerykańskich najprawdopodobniej będzie mniejsza i bykom będzie jeszcze trudniej atakować.

Te wzrostowe ruchy są moim zdaniem cały czas elementem korekcyjnym w ramach tendencji zniżkowej i zakładam, że w kolejnych tygodniach to niedźwiedzie przechylą szalę na swoją stronę. Na taki wariant wskazuje aktualny obraz techniczny wszystkich głównych indeksów i kilka lepszych sesji z ubiegłego tygodnia nie miało szans, by to zmienić.

W nadchodzących dniach na giełdach tematem numer jeden zaczną być publikacje raportów kwartalnych w Stanach. Sezon jak zwykle zaczyna gigant z branży metalowej, czyli Alcoa.

Z innych czynników zewnętrznych wymieniłbym sytuację na rynku miedzi. Warto przyglądać się, czy bykom uda się przełamać negatywną tendencję na wykresie surowca i pobić maksimum sprzed kilku tygodni. W takim wariancie sytuacja techniczna miedzi zaczęłaby wyglądać dużo lepiej niż obecnie i będzie sprzyjać utrzymującemu się od połowy maja w konsolidacji kursowi KGHM.

W upalne lipcowe dni przy obecnej sytuacji rynkowej dla większości inwestorów dużo ciekawszym zajęciem jest korzystanie z uroków wakacji niż udział w małym odbiciu na GPW. Póki na szerokim rynku nie poprawi się płynność, a zarówno największe, jak i mniejsze spółki nie zaczną kształtować trwalszych wzrostowych tendencji, trudno takiej postawie wiele zarzucić.