... że nowe minimum tej tendencji osiągnięte w czwartek zamiast pogłębienia zniżki wywołało kontratak byków na indeksie WIG20.

Zawsze w takim momencie znajdą się optymiści, którzy wskażą na wyczerpywanie się potencjału sprzedających. Jest to prawda i zgadzam się, że w najbliższych dniach popyt może nieco mocniej podbić indeks największych spółek, ale podkreśliłbym, że taka realna perspektywa krótkoterminowego wzrostowego odreagowania nie zmienia aktualnego, spadkowego obrazu GPW.

Na początku lipca moja przysłowiowa giełdowa szklanka jest w połowie pusta. Wspomniana możliwość odbicia w górę jest niemalże permanentnym stanem w trakcie korekt spadkowych, a póki nie zobaczymy poważniejszych sygnałów zakończenia zniżki, trudno się takimi odreagowaniami zbytnio ekscytować. Ponadto warto pamiętać, że mamy okres wakacyjny, który nie wróży dobrze płynności na szerokim rynku, w związku z czym spora część szybkich inwestorów nie znajdzie dla siebie przez jakiś czas ciekawych tematów inwestycyjnych na naszym parkiecie.

Pozostanie poza rynkiem zdaje się być krótkoterminowo najlepszą strategią. W mojej ocenie nie warto jej znacząco zmieniać póki nie zobaczymy ożywienia najpierw na dużych spółkach, a następnie w sektorach małych i średnich spółek. Nowa fala hossy prawdopodobnie jest jeszcze przed nami, ale obecna sytuacja pokazuje, że musimy na większe wzrosty jeszcze nieco poczekać.