Nieco niższy obrót wskazywał na brak wyraźnych działań ze strony podaży, a bykom brakowało tylko jednego elementu, czyli wieczornego wzrostu w USA.

Niestety, nadzieje rynkowych optymistów zostały rozwiane, perspektywa bicia rekordów chwilowo zostaje oddalona w czasie. Indeksy w USA zachowały się niestety źle. W przeszłości dość często korekty w USA rozpoczynały się trzema etapami. Pierwszy to alarmująca spadkowa sesja, druga to dzień lekkiego odreagowania, a trzecia to kontynuacja spadku. Tak też było w ostatnich trzech dniach i moim zdaniem przynajmniej krótkoterminowo inwestorów amerykańskich może czekać spadek.

Zakładając spadkowy scenariusz na Wall Street w najbliższych dniach, również na GPW powinno dojść do lekkiego schłodzenia nastrojów. Jak zwykle w takich sytuacjach, styl korekty będzie świadczył o kondycji naszego rynku. Ostatnie dni pokazały, że przewaga popytu jest dość wyraźna i mamy realną szansę na to, że ewentualne spadki będą dość płytkie i nie będzie towarzyszył im wzmożony obrót.