Sesja nie zmieniła nic w obrazie rynku i ostateczna niewielka zmiana wartości indeksu największych spółek jest tego bardzo dobrą ilustracją.

Patrząc natomiast na notowania na szerokim rynku można było odnieść wrażenie, że nie mamy czerwca, a lipiec i inwestorzy postanowili solidarnie wyjechać na wakacje. Większość spółek odnotowała kosmetyczne obroty i poza nielicznymi wyjątkami segment małych i średnich spółek całkowicie usnął.

Czynniki zewnętrzne drugi dzień z rzędu faworyzują na naszym rynku stronę popytową, a za najciekawszy sygnał uznaję wskoczenie na najwyższy od kilku tygodni poziom przez Shanghai B-Share, czyli indeks giełdy chińskiej skupiający spółki dostępne do handlu przez inwestorów zagranicznych. Ten parkiet miewał w ostatnich miesiącach dla nas większe znaczenie prognostyczne niż kilka innych istotnych dla rynków finansowych giełd.

Mimo prawdopodobnego wzrostowego odreagowania na GPW, czynniki zewnętrzne nadal nie wskazują na zakończenie korekty spadkowej, a co za tym idzie w nieco szerszej perspektywie sprzedający powinni ponownie przycisnąć rynek.