Przede wszystkim niekorzystna jest struktura obrotów, które były bardzo wysokie na sesjach spadkowych, a przy wczorajszym kontrataku kupujących była dużo niższa i wyniosła niecałe 1,3 mld zł. Styl zwyżki również nie zachwycał i każdy kolejny ułamek procenta w górę przychodził naszym indeksom z trudem, co należy wiązać z analogicznymi problemami w odreagowaniu w wykonaniu indeksów zachodnich w trakcie wczorajszej sesji.
Na szerokim rynku, choć zdecydowana większość spółek zakończyła ten dzień na plusie, wśród liderów sesji pod względem skali wzrostu obroty były bardzo niskie potwierdzając to, że szybki kapitał jest nadal raczej uśpiony i czeka z boku na dalszy rozwój wydarzeń. Negatywnie zachowały się akcje Petrolinvestu, które spadły o 3% przy niemałych obrotach i zbliżają się stopniowo do lutowego dołka. Dziś kapitał powinien się jeszcze mocniej zainteresować akcjami OIL ze względu na debiut spółki KOV działającej w tej samej branży.
Wspomniany kiepski styl odbicia indeksów warszawskich blednie jednak w porównaniu z wczorajszymi spadkami w USA i późniejszą przeceną na kontraktach na indeksy amerykańskie i europejskie oraz 3% stratą japońskiego Nikkei. Jeśli kupujących nie stać na więcej niż tylko chwilowe uspokojenie sytuacji, będą musieli zaatakować z niższych poziomów cenowych, czyli prawdopodobnie z okolic 2200 punktów w przypadku WIG20.