Osobiście jestem zdania, że jakkolwiek nie można problemów Grecji i innych krajów europejskich ignorować, to trudno je uznać za najważniejsze wydarzenia na świecie. To potwierdzenie tego, że spadki z ostatnich tygodni były naturalnym elementem gry rynkowej tak samo jak wcześniejsze wzrosty, a nie nagłą reakcją na znane od dawna problemy fiskalne państw. One będą miały znaczenie w dużo dłuższym horyzoncie czasowym.
Warto zatem zwrócić uwagę na czynniki, które mają potencjalnie dużo większe znaczenie dla rynku, a które były ostatnio przez komentatorów na GPW prawie całkowicie ignorowane. Głównym z nich jest moim zdaniem słabe zachowanie się krajów BRIC, czyli czołowych przedstawicieli emerging markets. Pierwsze zaczęły spadać indeksy w Chinach, gdzie zniżka przekroczyła już poziom 20% i wyprzedziła inne kraje zarówno czasowo, jak i w swojej skali. Brazylia i Rosja spadają od początku kwietnia i w obu przypadkach również główne indeksy straciły około 1/5 wartości. Jedynie parkiet w Indiach zachowuje się dość stabilnie zarówno pod względem skali zniżki, jak i ogólnego obrazu technicznego.
Do tych liczb należy dodać skalę umocnienia dolara i otrzymujemy bardzo słabe stopy zwrotu dla zagranicznych inwestorów, którzy prawdopodobnie wraz z rozwojem negatywnych trendów redukują swoje pozycje, co automatycznie sprzyja niższym alokacjom na innych rynkach wschodzących, w tym i w Warszawie.
Jeśli rzeczywiście źródłem podaży jest zagraniczny kapitał, jest to zła wiadomość dla rynku w horyzoncie kilku tygodni, natomiast w nieco dłuższej perspektywie może nam to wyjść na dobre. Aktualna korekta zdaje się być naturalnym i zdrowym elementem długoterminowego ruchu wzrostowego, a co za tym idzie późniejszy powrót krajowych indeksów do wzrostów wraz z słabą złotówką powinien ponownie przyciągnąć kapitał zagraniczny na GPW, co pomoże w utrwaleniu kolejnej fali hossy.
Na obecnym etapie nie trzeba jednak wychodzić tak daleko do przodu i warto skupić się na bieżącej sytuacji. W najbliższych dniach powinniśmy zobaczyć kolejne wzrostowe odreagowanie, lecz poza tym niewiele sprzyja bykom i należy założyć, że utrzymująca się wysoka zmienność i pogorszona sytuacja techniczna indeksów nie będą przez jakiś czas sprzyjać powrotowi do trendu wzrostowego.