Wśród naprawdę spektakularnych zwyżek warto wymienić 14% zwyżkę giełdy w Madrycie, ponad 9% aprecjację indeksu CAC40 we Francji, czy też 11% wzrost węgierskiego BUX. W takim zestawieniu bardzo mocne, 5% zwyżki WIG20 oraz DAX wyglądają dość blado.

Takie wzrosty, choć pomogły nam w znaczącym odrobieniu panicznych strat z ostatnich dni, nie są jednak typowym zjawiskiem w hossie. Rynek byka lubi niską zmienność i trwałe zwyżki mają raczej charakter małych, ale systematycznych wzrostów, czego doskonałym przykładem była fala rozpoczęta po spadkach z lutego tego roku. Gigantyczne ruchy, jakie widzieliśmy wczoraj, raczej zdarzają się w bessie, gdy rynki odrabiają część mocnych spadków w ramach typowej dla rynku niedźwiedzia wysokiej zmienności.

Dodatkowym pesymistycznym akcentem na rynku jest zachowanie eurodolara. Ta para odnotowywała w ostatnich tygodniach bardzo mocne spadki, a awersja do euro zdawała się być rekordowa. Tymczasem w przeciwieństwie do rynku akcji, weekendowy plan pomocowy pomógł tylko w skromnym i niezbyt trwałym odbiciu euro w stosunku do dolara.

Dlatego też mimo mocnej zwyżki poniedziałku, wciąż uważam, że chwilowo rynek jest zbyt rozchwiany i warto postać jakiś czas z boku oraz zobaczyć, gdzie się ustabilizuje. Przy tak wysokiej zmienności krótkoterminowo więcej argumentów mają sprzedający nawet mimo wciąż domyślnego średnioterminowego trendu wzrostowego.