Myślę, że spadki na największych parkietach Europy czy też na Wall Street nie są wcale mocno związane z aktualną sytuacją na rynku obligacji. Nie jest ona przecież niczym nowym, od dawna wiadomo o potencjalnych „echach” kryzysu finansowego, czyli o możliwych problemach z rolowaniem długów korporacji i państw oraz o prawdopodobnym mniejszym tempie wzrostu ze względu na ogólny spadek zadłużenia w gospodarce światowej.

Jest oczywiście tak, że problemy Grecji są w ostatnim czasie coraz mocniej rozdmuchiwane przez media, ale patrząc na chociażby wykres ateńskiej giełdy możemy zobaczyć, że problemy są tam dyskontowane przez rynek akcji już od października ubiegłego roku. Myślę, że naturalna fala realizacji zysków, która przetoczyła się w ostatnim czasie przez kluczowe giełdy światowe (oraz, co za tym idzie, przez GPW), została jedynie lekko psychologicznie wzmocniona przez sytuację na rynku długu. Wkrótce rynki wrócą do naturalnego rytmu, a Grecja stanie się ponownie jedynie jednym z elementów większej fundamentalnej układanki wskazującej na perspektywy światowych rynków akcji.