... że na GPW zobaczyliśmy zrealizowanie się właśnie takiej negatywnej formacji w postaci głowy z ramionami. Co ciekawe, kluczowe indeksy światowe wcale nie podążyły tą drogą komplikując obraz rynkowy.

Czwartkowe spadki na giełdach można wiązać z kolejnymi doniesieniami o problemach Grecji, osobiście jednak patrzyłbym na nie jako na naturalną korektę po wielu tygodniach wzrostów, która nie potrzebowała specjalnych zewnętrznych bodźców. Sprawa Grecji jest już w mojej ocenie zdyskontowana przez rynki akcji, choć oczywiście nie sposób nie dostrzec wczorajszego wyraźnego osłabienia euro w stosunku do dolara, co już prędzej wiązałbym z doniesieniami z Aten.

Zgodnie z założeniami z początku tego tygodnia, w momencie przełamania przez WIG20 poziomu 2512 punktów powstał sygnał sprzedaży z minimalnym poziomem docelowym koło 2410 punktów. Zgodnie z tym sygnałem warto zmienić krótkoterminowe nastawienie do naszego rynku na negatywne. Jako, że indeks wybił się dołem z formacji głowy z ramionami, sygnał będzie aktywny póki barometr największych spółek nie wróci powyżej przełamanego wsparcia. Wówczas siła niedźwiedzi nie będzie już tak oczywista.

Ten jednoznacznie negatywny krótkoterminowy wariant dla warszawskiego parkietu nie będzie jednak łatwy do realizacji, gdyż tak jak wspomniałem we wstępie – główne rynki akcji trzymają się nieźle i raczej sprzyjają powrotowi WIG20 do góry. DAX musiałby spaść poniżej 6140 punktów, a S&P500 poniżej 1180 punktów, aby strona sprzedających na GPW otrzymała potwierdzenie, że poszła dobrą drogą. Być może WIG20 zupełnie niepotrzebnie wyszedł przed szereg.