Delikatnie mówiąc ocierała się ona momentami o panikę, a na wielu papierach wycofane zlecenia kupna bardzo mocno przeczyściły arkusze. Byki na szczęście opamiętały się w końcówce sesji, zmniejszając skalę przeceny do -2,3%.
Nie wchodząc w dyskusję skąd bierze się ta relatywna słabość naszego rynku (argumentów za i przeciw trochę by się znalazło), warto spojrzeć na techniczne implikacje wczorajszych notowań. Po pierwsze WIG20 odskoczył od okolic lokalnego dołka 2517 punktów i w tym momencie wczorajsze minimum zlokalizowane kilka punktów niżej traktowałbym jako punkt sygnalny świadczący o możliwości wyraźnego pogłębienia korekty. Póki to się nie stanie, można założyć, że to byki mają wciąż więcej argumentów w postaci dotychczasowego, silnego trendu.
Na szerokim rynku interpretacja wydarzeń na indeksach sWIG80 i mWIG40 jest podobna do barometru blue chipów. Tu również widzieliśmy test wcześniejszych krótkoterminowych dołków i wczorajsze minima analogicznie pozostają ważnym poziomem referencyjnym. Przełamanie ich interpretowałbym jako sygnał do rozpoczęcia nieco dłuższego słabszego okresu na szerokim rynku.
Tymczasem mimo piątkowej przeceny, wczoraj indeksy amerykańskie zachowały się bardzo przyzwoicie wychodząc na plusy mimo spadków w trakcie notowań. Historycznie przy tak mocnym wykupieniu, jakie obserwowaliśmy w Stanach w ostatnich tygodniach, rozpoczęcie mocniejszej korekty było często poprzedzane bardziej złożoną strukturą szczytową. Nie zdziwiłbym się, gdyby teraz było podobnie, co może pomóc warszawskim indeksom w utrzymaniu się powyżej wczorajszych minimów.